Przejdź do głównej zawartości

 Ostatni dzień robót. Jadę rozliczyć szalunki, oddali mi 1.6 ZB (złotówki budowlanej) - całkiem fajnie się poczułam, choć i tak facet mi policzył za płyn do czyszczenia, a powinien mi dać za darmo... Ale nie umiem z nimi walczyć. Faceci, którzy w budowlance są lat wiele stają się bardzo opresyjni, bo latami hodują w sobie "walkę o swoje" połączoną z pazernością. Nigdy nie nauczę się ich łamać. Mogę tylko zadowolić się pięknym widokiem z okna na Kampinos: 

Miałam na myśli ostatni dzień robót murarskich. Mój wykonawca wyjeżdża na inną budowę. Przyzwyczaiłam się już do jego emocjonalności, gdy godzinami mi tłumaczy jakie to miałam szczęście, że na niego trafiłam, więc powinnam dołożyć lub premię mu wypłacić. Każdego dnia mówił, jak to właściwie nie chciał mi murować, ale się nade mną zlitował. Podkreśla jaki to piękny dom mi wybudował, choć od początku słyszę co to za projekt mu dostarczyłam i że z tyloma błędami projektu to on jeszcze nie widział. Pogoda przepiękna, więc nie ma co z nim dyskutować. Kasiu Muller piękny projekt zrobiłaś. 


Wieniec gotowy, ściany szczytowe zalane, wykonawca chwali bardzo usytuowanie domu na działce i jego konstrukcję. Najpierw krzyczał po co konstruktor tyle betonu B30 wpakował, a teraz sam swoją robotę podziwia. Mówi, że mocny dom i ta moc daje mu olbrzymie szczęście, tak jakby definiował się przez siłę betonu. W ostatni dzień pochwalił konstrukcję i przyznał, że teraz wszędzie się B30 beton daje (co oznacza, że gęsty i mocy). Rozmawiam z nim godzinę jaki to mocny dom będę miała :). 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

 Ciągle myślę co oznacza bycie prymitywnym. Kiedyś tego określenia używało się do osób z brakiem wykształcenia, ale teraz w dobie pozytywnej motywacji do nauki i szerokiej możliwości zdobywania wiedzy, prymitywny to kto? Osoba prymitywna nie wykazuje czułości, nie czuje innych. Troszczy się tylko o swoje potrzeby i życiowe cele, nie dostrzega różnorodności. Stosuje manipulacyjne metody porozumiewania się z ludźmi. Potrafi być blisko, bo bliskości potrzebuje, ale nic z siebie nie uroni. Jest jak czarna dziura, choć moim zdaniem posiada gradację. Można być prymitywnym trochę. Prymitywne jest oczekiwanie handlowców i wykonawców, że dopiero jak wpłacę połowę kwoty zamówienia, to zaczną produkcję towaru, a gdy wpłacę całość, ewentualnie dowiozą i zamontują. Zero zabezpieczenia. Pan od wycinki drzew przychodzi przed świętami, gdyż zależy mu na jemiole. Będzie miał urobek. Pan od kuchni dziwi się, że nie chcę mu dołożyć paru stów. A nie ma Pani zaskórniaków? pyta. Odpowiadam, że niestety moją
 Zalety mieszkania w domu. Blisko natury. Można wyjść na taras i wypić kawę, zobaczyć zmieniające się okoliczności przyrody. Mieszkanie doświetlone, a promienie słońca działają kojąco. W prawie wszystkich narodach, ludzie zwyczajowo wychodzą posiedzieć na słońcu.  Łazienki mogą mieć okna, co wspaniale doświetla i pozwala nie zapalać światła w każdej, drobnej i grubszej sprawie. Tak było u mojej babci w Przemyślu, mała, jasna toaleta, nie do końca dobrze wentylowana. Na razie czuję mocny ciąg w kanale wentylacyjnym, zobaczymy jak będzie później.  Ostatecznie, nie słychać sąsiadów. To wspaniałe uczucie, choć z drugiej strony głośno szczekające psy. Ale sąsiedzi nie stukają obcasami, nie trzaskają drzwiami i nie przypalają kotletów. Uff i liski są. 
 Piątek weekendu początek. Dziś panowie od ocieplania przyjechali o 6:37. Jeszcze godzina do brzasku. Wysiadali po ciemku z samochodu i taki sam obrazek wczoraj był po 17:00, jak ich żegnałam. Mówię to szefowi, a on z uśmiechem: "co robić, takie życie".  Wczoraj posprzątałam po ich bałaganie. Tomek pokazuje moją robotę Mirkowi jako przykład. Mirek na to, że nie może znaleść cytryny, którą dałam mu cztery dni temu i już dawno ją wycisnął, a ja wyrzuciłam resztki skitrane między śrubami. Mirek narzeka, że inni nie odkładają rzeczy na miejsce i że szef nie kupuje wystarczającej ilości sprzętu do roboty, a szef Tomek podaje przykłady, jak to pracownicy wszystko mu gubią. I w tym całym galimatiasie praca idzie do przodu niebywale szybko. Tymczasowy strop powstał w godzinę. Przy dachu nikt się nie rozdrabnia.  Z tego wszystkiego nie zdążyłam oskrobać całej kory i zaimpregnować, więc nigdy więcej zielonych rąk. Pozostaje mi tylko wiara, że wcześniejsza impregnacja była robiona przez