Zaczynają się przygotowywania. Wykonawca co rusz dzwoni i ustala co mam przygotować na jego przyjazd, a pozwolenie na budowę jeszcze nie wydane. Ale miła pani tłumaczy co można zrobić, żeby przyspieszyć. Mogę przejąć proces dostarczenia sąsiadom decyzji i zebrać od nich podpisy, że zrzekają się odwołania, a następnie przywieźć wszystko do Starostwa. W ten sposób unikam pośrednictwa poczty i czekania na zwrotki z poczty, na które ustawowo czeka się 14 dni. Dojechało drewno z pobliskiego składu: https://skladdrewna.waw.pl/ polecam, świadczą usługi z transportem. Skosić nie zdążyliśmy, ale planujemy to zrobić, zwłaszcza na przedzie działki, gdzie trawa do pasa :)
Nic nie poradzimy, trzeba jakoś z tym żyć. Czas mija ciężko jakbyśmy pływali w gęstej masie ciepłego asfaltu. Co zrobić, trzeba jakoś ten dom wykończyć. A tymczasem kolejna Wigilia w Koczargach i mobilizacja, aby posprzątać, gdzie się da. Nawet nieźle to wyszło. Nadal jednak maluję i jak sobie tak pomyślę to niedługo rok minie odkąd zaczęłam malować moje mieszkanie. A mieszkanie rodziców jeszcze wcześniej. Wszyscy pytają jak będę myła te okna. Dlaczego mnie to nie martwi? Pierwszy Sylwester w Koczargach. Staram się rozpalić domowe ognisko i nie tylko. Kiełbaski udają się dzięki wspaniałym gościom i ich wielkiej motywacji, żeby ogrzać się przy prawdziwym ogniu. Magia ogniska jest w naszych duszach i to fajne - w mojej też. Tyle jeszcze do zrobienia, tyle jeszcze do kupienia. Czy to się kiedyś zakończy? Całą przerwę świąteczną oglądam serial według kultowej powieści "Sto lat samotności". Piękne kolory sienny i zieleni w miasteczku Macondo powodują u mnie burzę myśli typu co mo...


Komentarze
Prześlij komentarz